Wysłany: 2008-05-21, 13:43 Lord of the Rings: Conquest
Zapowiedź gry Lord of the Rings: Conquest
Od kiedy EA zakupiło licencję na egranizację Władcy Pierścieni powstało kilka mniej lub bardziej udanych gier osadzonych w Śródziemiu. Wielu fanów trylogii zastanawiało się czy Elektronicy wyprodukują coś jeszcze w tych klimatach, kiedy część z nich zaczęła już tracić wszelka nadzieję, doszła nas zbawienna i potwierdzona wiadomość - panowie z Pandemic Studios pracują nad kolejną odsłoną serii zatytułowaną „Lord of the Rings: Conquest”.
To gra akcji obserwowana zza pleców postaci, którą postanowiliśmy wybrać. Jak na razie autorzy gry mówią o pięciu, dość standardowych klasach, i tak: warrior będzie mistrzem walki w zwarciu z dość oklepanym zestawem umiejętności, przy pomocy których zada większy damage jednej postaci lub odrzuci kilku przeciwników, którzy jeszcze chwilę wcześniej go okrążyli. Kolejną postacią, którą możemy zagrać będzie... [okrzyk zaskoczenia, tłumy padają na kolana przed geniuszem twórców] Mag!, który poza używaniem czarów ofensywnych będzie mógł leczyć swoich sojuszników oraz walczyć w zwarciu. Ciekawe prezentuje się gra łucznikiem, która przypomina dynamicznego FPSa. Wspomniana już postać szyje z łuku, aż miło. Poza tym może rzucić garnuszek ze smołą pod nogi swoich oponentów, a kiedy Ci radośnie się w niej taplają, szybkim ruchem podpalić strzałę, a w konsekwencji swoich wrogów. Koniec ze standardem! Dwie kolejne postacie wyglądają całkiem świeżo, a mowa tu o Guardianie [twórcy nie zdradzili nic na jego temat] oraz Scoucie, który do perfekcji opanował sztukę kamuflażu, a z ukrycia może razić potężnym fatality i naprawdę namieszać w obozie wroga. Jeśli zostaniemy wykryci i polegniemy nic nie stoi na przeszkodzie, aby odrodzić się w ciele innej postaci. Dosłownie, innej! Po śmierci możliwa będzie zmiana klasy, muszę przyznać, że to naprawdę ciekawy patent, który znacząco ułatwi rozgrywkę. Kolejną ciekawostką jest system premii, w zamian za dobre wyniki w walce uzyskamy chwilowy dostęp do prawdziwych bohaterów Władcy Pierścieni, między innymi Aragorna, Boromira czy Gandalfa. Oczywiście zagramy nimi tylko w miejscach przewidzianych przez Pandemic Studios, trudno sobie wyobrazić obronę Helmowego Jaru grając Balrogiem...
Balrogiem? Ano właśnie... gra oferuje dwie kampanie: dobrą – znaną z filmu i złą, czyli alternatywną historię Śródziemia. Pan Frodo robi to, czego wszyscy się po nim spodziewali – ginie w drodze na Górę Przeznaczenia, a wkurzone Wojska Saurona robią porządek z wyzwolonym do tego momentu światem. Można powiedzieć, że zła kampania to misje na opak, zamiast bronić przyjdzie nam niszczyć, i tak w naszej alternatywnej podróży udamy się przez Shire do Osgiliathu i Minas Tirith, aby w finałowym pojedynku pokonać Elronda z Rinvendell.
Autorzy stawiają na swobodę podczas bitwy, wszystkie potyczki da się wygrać na masę różnych sposobów i w zależności od wybranej postaci, np. grając scoutem możemy przekraść się za plecami Uruk-haiów, wybić obsługę machin oblężniczych i użyć ich przeciwko armii zła lub po prostu spalić je przy użyciu garnczka smoły łucznika. W tym momencie możemy zauważyć kolejną zmianę względem poprzednich części – zwiększy się interakcja z otoczeniem, praktycznie wszystko co widoczne na ekranie będzie się dało zniszczyć! Dzięki temu rozwiązaniu singleplayer będzie ciekawszy i nareszcie będzie można go przejść na naprawdę wiele różnych sposobów. Każda bitwa ma składać się z kilku etapów i ogromnej ilości celów, które wypełnimy w nienarzuconej przez nikogo kolejności.
A jeśli ciągłe wypełnianie misji przeznaczonych dla jednego gracza znudzi nam się, zawsze możemy sięgnąć do multiplayera, który w założeniach ma dostarczyć dużej ilości trybów i znacząco przedłużyć żywotność gry. Jak na razie twórcy mówią o dwóch trybach:
Ringbearer – jeden z graczy wcieli się w rolę powiernika pierścienia, a jego zadaniem będzie przeżyć, podczas gdy reszta wcieli się w upiory, których jedynym pragnieniem jest odzyskanie pierścienia. Ten, który jako pierwszy ubije dzielnego hobbita, sam zmienia się w powiernika tytułowej błyskotki. Wygrywa gracz, który najdłużej utrzyma przy życiu siebie i pierścień.
Fellowship of the Ring – gracze mają za zadanie odpierać kolejne fale przeciwników sterowanych przez komputer. Przypomina to trochę Team Death Match, w którym ludzie grają drużyną pierścienia, przeciw drugiej sterowanej przez komputer.
Miejmy nadzieję, że EA wprowadzi jakieś ciekawe zabezpieczenie, dzięki czemu na multi pograją tylko użytkownicy oryginalnej kopii.
Na koniec wypadałoby powiedzieć kilka słów o grafice, niestety jak na razie nie ukazał się żaden trailer, a na screenach nie widać wszystkiego. Jedyne co mogę stwierdzić z całą pewnością to, to że silnik gry będzie zdolny generować duże ilości płynnie animowanych jednostek, a cała gra oceniając na podstawie screenshotów będzie wyglądać co najmniej przyzwoicie.
Reasumując, zapowiada się bardzo ciekawy tytuł, w który na pewno z chęcią zagra każdy wielbiciel Władcy Pierścieni. Niestety, na grę musimy poczekać do jesieni tego roku.
PS. Przepraszam za tekst kiepskiej jakości, ale od dawna nie pisałem żadnej zapowiedzi/recenzji i to jedyne na co mnie obecnie stać .
_________________ Zapraszam Cię Gość na moje forum - 4Gaming.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum