Wysłany: 2008-07-12, 08:40 Dziennik człowieka wciągnietego przez komputer cz.1
Nazywam się Rafaldinios i czytacie właśnie mój dziennik. Jest przeznaczony dla graczy komputerowych od 8-21 lat.
Otóż żeby nie przedłużac powiem krótko,macie tu przed sobą pierwszą częśc mojego dziennika jak to mnie wciągnął mój własny komputer i jakie historie w nim przebyłem. Opowieśc jest całkowicie zmyślona wię nie miejcie mnie za wariata.
Rozdział 1-Straszny początek
Siedzę sobie przy kompie i właśnie włączam fifę 08.
Siedziałem tak kilka godzin gdy nagle pojawił się ogromny błysk nagle znalazłem się w szatni Wisły Kraków. Podchodzi do mnie Brożek i mówi witaj Rafi dziś twój wielki dzień debiut w barwach drużyny w meczu ligowym.
Przez co najmniej pięc sekund nie odpowiadałem. Wszystko sobie dokładnie przemyślałem
i żeby nie myślał ze jestem wariatem powiedziałem od niechcenia-Tak,tak,bardzo wielki. dzień.- Podchodzę do swojej koszulki którą wzkazał mi Brożek a tam piszę Rafael Santa Cruź. Myślę sobie-Co ja jestem jakimś Latynosem czy co?-Przed meczem sprawdziłem moją kartę piłkarską i żeczywiśie. Okazuje się że jestem Meksykaninem. Byłem to totalnie załamany. Ale wiedziałem że będę musiał wyjśc tam na wirtualne boisko. Gdybym tylko widział swoją sumę punktów tak jak gdy gram w fifę. Och. Będzie ciężko. Ale zagram. A po meczu będę kombinował jak stąd wyjśc.
Rozdział 2-Gorzej niż w grze
Wyśliśmy na boisko sędzia zaczął gwizdkiem mecz i rozpoczęliśmy. Było fatalnie ledwo się ruszałem. Zapytałem się Dariusza Dudki dlaczego tak jest a on mi nato- Chyba dlatego że grałeś sezon współpracy a teraz nikt tobą nie steruje też tak miałem. Teraz załamałem się totalnie w dodatku sfaulowałem w polu karnym i wykożystali karniaka. Pomyślałem że gorzej może być już tylko wtedy kiedy zabraknie prądu i mój komputer się wyłączy niestety wykrakałem. Zgasły wszystkie jupitery a my staliśmy nieruchomo w miejscu.
Myślałem że wolał bym już zginąc nisz pozostac tu do konca życia.
Rozdział 3-Cud
Ale nagle stał się cud i znów włączyli prąd. Znowu graliśmy wziełem się dopracy spróbowałem biegac i nawet miałem asyste przy jednej naszej bramce udało nam się wygrac z Legią Warszawa 3-1. Chyba domyślacie się że gram w Wiśle Kraków. W szatni opijaliśmy zwycięstwo nad odwiecznym rywalem w koncu trener powiedział że już dośc świętowania i kazał na iśc do domu.
Ale zaraz,pomyślałem,gdzie ja mam dom?
Koniec
Jak wam się podoba?
Będzie więcej części.
_________________ 5 przykazań forumowych
Szanuj moda swego
Pamiętaj aby w wyykend właźic na forum
Nie spamuj
Nie bądź dzieckiem neo
Nie zakładaj głupich tematów
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum